Na Morenie zawsze klawo Nawet jeśli pada deszcz
Na Morenie zawsze klawo
Nawet jeśli pada deszcz
Bo z Moreny
Wszędzie blisko
Czy to
tramwaj
Czy autobus
Wiezie
Ciebie
Dokąd chcesz
Widzisz z
okna
Co jest w
sklepie
Chwytasz
siatkę
I po
schodach
Niesie
Ciebie telepatia
I przyjazny
ciepły wiatr
I znajomi dookoła
Każdy mówi
Gdzie co
jest
I zakupów nagle
tyle
Aż i Twoja
trzeszczy torba
Rada wracasz
Do mieszkania
Oto znów
udany dzień
Do przychodni i kliniki
Rzut
kamieniem
Żabi skok
Nawet jeśli
Jakiś
problem
Nawet jeśli
Jakiś ból
Wszystko minie
Mimochodem
I szczęśliwa
znów powracasz
Na ów swój
codzienny szlak
Na Morenie
Każdy swój
Gdy
otworzysz
Rano okno
Jakże już
wyraźnie widzisz
Wszystkie
pasma
Swoich spraw
I wszystkie
pasma
Swoich dróg
I tu Twoje
wszystkie lata
Nawet nie
wiesz
Jak mijają
Bo tu zawsze
Jesteś młoda
Pierwsza Wiosna Morenowa
Mówisz
kiedyś
Były drzewa
I zdziczałe
rosły sady
Jabłka gruszki mirabelki
I porzeczki
i maliny
Do koszyka
prosto z sadu
Zrywał każdy
Dzisiaj
wszędzie
Same bloki
Co następny
Więcej
pięter
Choć żal
sadów
Serce roście
Bo Morena blokowisko
Coraz większe
Coraz więcej
Ludzi jest
Na Morenie
zawsze klawo
I Twój
Reksio też to wie
Aby tylko
wyszedł z klatki
Już wie w
którą stronę biec
Do Kościoła
Pod wezwaniemBożego Ciała
Także blisko
Nie ma szans
By spóźnić się
A gdy tak blisko
Do Kościoła
To tak blisko
I do Pana Boga
Jakże dobrze
Panie Boże
Pod Twoją pieczą
Zacząć każdy nowy dzień
Stanisław
Józef Zieliński
13, 07, 2025











Komentarze
Prześlij komentarz