Posty

I nagle zima sfrunęła łabędziem

Obraz
  I nagle zima Sfrunęła łabędziem I nagle zima sfrunęła łabędziem Siadła przy ścieżce I tak szybko rosła I nagle nawet Ścieżki nie znalazłem Tak była nagle Zasypana śniegiem Płatki w powietrzu Kołowały sobie Niby bez celu Zupełnie na luzie A jednak Każdy gdzieś Dotykał ziemi I już w tym miejscu Zostawał na zawsze I wszędzie wyrastały Białe kwiaty I nawet wszystkie drzewa Były białe I iluż nagle W zachwycie mówiło Takiej zimy w marcu Dawno nie widziałem Wnet będąc białym Bardziej białym Niż bałwan A Ty mi mówisz Do wiosny już blisko Gdzie spojrzysz Tylko zima na drodze Dobrze jest jest jednak Gdy w Tobie To słońce I mimo zimy Tyle wiosny W Tobie Stanisław Józef Zieliński 11.03.2021

Jakąś tam drzazgą zastukam w parapet

Obraz
  Sprostać każdemu wyzwaniu Blog autorski Alicja Koziełło   Jakąś tam drzazgą Zastukam w parapet A gdy odjadą już Wszystkie tramwaje I jeśli jeszcze Będę daleko I gdy już Głęboka noc zapadnie To mnie do Ciebie Przyniesie Samo echo A gdy odjadą już Wszystkie pociągi I nawet konduktorzy Pójdą już do domu Znajdę na dworcu Peron taki długi I dojdę do Ciebie Skrajem peronu I choćby nawet Dzień jeszcze spał Tak mocno I żaden budzik By go nie obudził Jakąś tam drzazgą Zastukam w parapet I na południe Ustawię wskazówki I mimo wszystko Do Ciebie dotrę I mimo wszystko Nie będziesz już spać I mimo wszystko Pobiegniesz  Do okna Zobaczyć sama naocznie Gdzie tak naprawdę jest Ów początek  Twojego dnia Ilustracje Archiwum Internetowe Stanisław Józef Zieliński Tekst Stanisław Józef Zieliński 1.01.2021 r.

Czcigodnej Jubilatce Czcigodnej Alicji

Obraz
Czcigodnej Jubilatce Czcigodnej Alicji Urodziny Czas szczególny Zegar kasjer znów podlicza I sekundy I minuty I godziny Wiąże w dni tygodnie lata I niczego nie pomija I niczego Nie przemilcza I notuje gdzieś dyskretnie Zapisuje w swoich szyfrach Bo kto żyje dynamicznie Tak jak to czyni Czcigodna Jubilatka I Lubilatka I Pszczółka I Mrówka Czcigodna Alicja To za nic a za nic Nie mieści się W tych  Wszystkich liczbach I tak sprawa zdawać by się mogło Jakże już jasna Jakże bardzo jest Niejasna Zegar jednak dalej idzie I coraz mocniej Tym wahadełkiem Macha Od świtu do zmierzchu I od zmierzchu do świtu I tak przez sekundy I tak przez godziny I tak przez dni całe I tak przez tygodnie Przez miesiące A i przez lata Któż to podliczy Któregoś dnia Stąd też i Tobie I Tobie  Czcigodna Jubilatko Niech nikt nie waży się Podliczać godzin Podliczać dni Tygodni Miesięcy I lat ...

I już o tym nie wie tylko mało kto

Obraz
I już o tym nie wie Tylko mało Kto Bowiem u Oli w mieszkaniu Ci dwaj  To  artyści malowani Bo jest Laki I jest Jaś Jeden sprawnie Biega na czterech Drugi już Niebawem zacznie A jeśli tak To chyba są bliźniaki I jeden za drugim Że w ciemno Że w dym Że w tej wielkiej przyjaźni Już chyba nigdy Przenigdy Nie dorówna nikt Chyba więc Przyzna mi rację Każdy I Alicja Koziełło   I nawet jej Zbyszek mąż I nawet sąsiedzi   Z całego blokowiska Że Laki i Jaś To chyba są jednak Chyba jednak Bliźniaki I nieważne co na to Głowa Rodziny Łukasz Sensacja poszła już w lud I nawet już cała ulica A cała dzielnica mówi A niebawem będzie o tym Będzie o tym mówił Cały Gdańsk Laki i Jaś To ci dwaj Co to w korcu maku Szukając się wzajemnie Zawsze radośnie Zaczynają dzień A gdy nadejdzie już noc Czy nawet tylko  Co wieczór Obaj wyciszą się wnet...