Gdy masz przed sobą same niewiadome

Gdy   masz  przed  Sobą
Same  Niewiadome

Dokąd  by pójść
Dokąd by pójść
Kiedy już noc
Taka głęboka
Przeto choć spójrz
Przeto choć spójrz
Może gdzieś jeszcze
Jest jakiś drogowskaz

Może choć został
Jakiś ślad po dniu
Który do świtu dnia
Doprowadzi
W wysokich mgłach
Gdzieś jakiś ślad
I stąpa po nim
Stąpa 
W jakiejże głębokiej
Głębokiej ale jakże Jednak
Tylko w swojej
W swojej samotności

I talerz ma
I szklankę ma
I zapatrzony
Gdzieś w jakieś gwiazdy

 
A teraz ta
Już nocna mgła
I wypić wszystko
I zjeść wszystko
Już nie ma szansy

Bo jeśli widzi
Widzi swój talerz
To już niestety
Nie widzi 
Swojej szklanki


Czekać do dnia
Gdy taki sam
Gdy tylko słyszy
Kiedy nad jego głową
Tuż tuż
Słychać naczynia 
Talerze i szklanki

 
I rad że sam
I nierad że sam
Bo wszystko znowu
Tak strasznie daleko
Daleko zmierzch
Daleko świt
I jakże daleko są
Wszystkie drogi
Które mimo ciemności
I mimo mgły
Gdzieś jednak biegną

Czy dobrze jest

Kiedy już wiesz
Przed drogą
Jaka jest
Długa droga
A może jednak
Na przełaj pójść
Pójść 


Dokądkolwiek
Aby po schodach
Po jakichkolwiek
Wiodących dokądkolwiek
Ale jednak
Na szagę
Na przełaj
I po schodach
Dokąd by pójść
Dokąd by pójść
Kiedy już noc
Taka głęboka
I choć chcesz dostrzec
To nie ma szans
By pośród mgieł
By dostrzec
Jaka przed Tobą droga
Nie wiesz gdzie skraj
Nie wiesz gdzie brzeg
 


Nie wiesz gdzie który
Gdzie jaki kierunek
I choć trzymasz nić
Nie wiesz gdzie jesteś
Nie wiesz
Gdzie możesz być
A Ty poznajesz
Tylko swoje
Tylko swoje stopy
Tylko swoje dłonie
I jak tu dalej
Przed siebie iść
Jeżeli tylko
To jest ten pewnik
Tylko to jest wiadome
Że masz przed sobą
Same niewiadome

Bo główny problem
Tkwi przecież w tym
Że tak niewiele
Tak niewiele
Pamiętasz

O Świecie
O Bliskich
O Sobie

Ale ja jednak wierzę
Głęboko wierzę
Że także Zbyszku
I w Tobie
Miłosierny Bóg
Obudzi Twoją Pamięć
Wraz z całym Twoim Światem
Na tę
Najbliższą Wiosnę

Przeto niech
Twoja Pamięć
Twoja Pamięć Zbyszku
Spokojnie śpi
I nie budź jej
Przed czasem

Tym bardziej teraz
Gdy tu wszędzie
I taka zima
I taki wiatr
I taki deszcz
I dni są takie Pochmurne
Podszyte chłodnym
Północnym wiatrem
I to już od wczesnego zmierzchu
Do późnego świtu
 


I jeszcze dalej

I Twoja Alicja
Jakże dobrze wie
Bo przecież masz
Ciągle masz przed sobą
Tę ogromną szansę
Jak nigdzie
Jak nigdy
Jak nikt

Ilustracje
Archiwum Internetowe
Obrazy : Dzieci modlące się
Bogdana Barczyka
Stanisław J. Zieliński
Tekst
Stanisław Józef Zieliński 
27.12.2018 r.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Idziemy Misiaczku Misiaczku Arrigo Na spacer

Na Morenie zawsze klawo Nawet jeśli pada deszcz

Nawet domy Są podobne Jak to mówią Toczka w toczkę