Do
Swojego Życia
Do
Swojego Losu
Które
są balsamem
Od
Boga wprost
Że
chcesz
Że
możesz
Że
potrafisz
Udźwignąć
to wszystko
Tak
dzień w dzień
Jakby
nigdy nic
I
co dzień
Tyle
mocy masz w sobie
Het
z głębi Nieba
Spod
samego Tronu
Od
Boga wprost
Gdy
tego nie zrobisz
Twoje
sny
Zatrzymają
się
Nad
Tobą
Nie
wiedząc
Co
począć
Czy
czekać
Aż
obudzisz się
Cichutko
Dyskretnie
Na
to wszystko
Czy
mają odejść
Niepostrzeżenie
Nawet
Nie przyznając się
Że
kiedykolwiek
U
Ciebie były
Tak
nagle
Tak
szybko
Tak
blisko
Dobre
Sny
Anioły
wprost z Nieba
I
co wtedy
Na zawsze będą takie
Nieobecne
Pozostawiając po
sobie
Li tylko
Puste miejsce
Puste miejsce
I
to już
Wczesnym
porankiem
Gdy
tylko co
Wstaje dzień
Który
to poranek
Czasem
trwa aż
Po
samo południe
Gdy czas
Niepostrzeżenie
Niepostrzeżenie
Jakoś
ot tak sobie
Pójdzie
nieco dalej
Zatrzyma
się
Przy
swoich chwilach
Patrząc
jak Ty będziesz
Budzić
się
Zadając
sobie
To pytanie
Czyżby
ktoś u mnie był
Czy
to mi tylko
Tak
po prostu
Śniło
się
I
śniło
Przez
całą noc
Aż
po sam świt
A
może to już Tak świta
Tylko
mój
Tylko co
Tylko co
Przebudzony
Do Swoich
Dobrych
Snów
To
stokroć lepsze
Niż
dziesiątki pytań
Bo
o tym już
Ćwierkają
wróbelki
Za
Twoim oknem
Że
był u Ciebie
Twój
Dobry Sen
I
odszedł
Bo
już przecież
Nadchodził
Świt
Szczerze
Stanisław
Józef Zieliński
26.05.2018
Uzupełnione
25.11.2018
r





















Komentarze
Prześlij komentarz